Październik 12, 2016 admin

Od zera do bohatera

Od zera do bohatera

Przez 30 lat przez nikogo nierozumiany outsider, wyszydzany ze względu na swoją chorobę, i bardzo niskiej wagi, uzależniony od używek, niemal wrak człowieka. Dziś spełniający marzenia Mistrz Polski w biegu na 3 kilometry, szczęśliwy mąż i ojciec, autor bloga PanJagoda.pl. Maciej Jagusiak jest przykładem na to, że jeśli tylko mocno się chce, można osiągnąć wszystko .

W ostatnią sobotę lutego na 26. Halowych Mistrzostwach Polski Weteranów w Lekkiej Atletyce w Toruniu Maciek Jagusiak był najlepszy w swojej kategorii wiekowej. Wynik, jaki osiągnął pabianiczanin, to 9 minut i 24 sekundy. Swój dotychczasowy rekord pobił prawie o 5 sekund.

– To było spełnienie moich marzeń. Byłem przekonany, że jak będę trzeci, to już będzie super i to jeszcze rankiem w dniu zawodów. Ale szczęście się do mnie uśmiechnęło – mówi Maciek, w środowisku biegaczy znany jako Pan Jagoda.

Ubiegłoroczny wyścig w Kleszczowie był jego biegiem życia. Tam w Mistrzostwach Polski kobiet na 5 km (sic!) ten pracujący jako agent ubezpieczeniowy  amator był szybszy od najszybszej Polki, która jeszcze niedawno reprezentowała nasz kraj w igrzyskach olimpijskich. Tam do ostatnich chwil ścigał się ze swoim niedoścignionym do tamtej chwili kolegą – Maurycym Oleksiewiczem. I w końcu go prześcignął! Fantastyczne opis tego wyścigu można znaleźć na blogu Maćka: panjagoda.pl/bieg-zycia-czyli-jagoda-pierwszy-na-wsrod-kobiec-na-mistrzostwach-polski/

Narodziny pasji

– 6 lat temu paliłem paczkę papierosów dziennie. Sięgałem też po inne używki. Nie byłem wzorem do naśladowania – wspomina Jagoda. – Lekarze odradzali mi bieganie. Tłumaczyli, że to dla mnie zbyt duży wysiłek, że moje kolana, ścięgna i kręgosłup nie wytrzymają. Takie samo zdanie mieli alergolodzy i dermatolodzy.

Nie posłuchał ich i dalej startował.

– Od podstawówki wiedziałem, że chcę zmienić świat. Nie wiedziałem tylko jak. Swoje powołanie odnalazłem w bieganiu – zdradza. – Mam dar, za którym ludzie idą. Czytam setki komentarzy z podziękowaniami, że komuś odmieniłem życie. Uratowałem od kontuzji. Odczarowałem bieganie na nowo.

Ale ta pasja ma też swoje ciemne strony. Jagusiak pisze o tym w swojej książce, która ukaże się jeszcze w tym roku.

– Przez bieganie prawie zaprzepaściłem swoje małżeństwo – przyznaje. – Gdy zaczynasz żyć pasją, masz coraz mniej czasu na inne rzeczy. Z czasem zapominasz, że ten największy kibic jest w domu.

Ale z miłością do biegania Maciek się nie urodził. Nudziło go to. W ogóle od dziecka miał mało wspólnego ze sportem. Zawsze outsider, wybierany do składu jako ostatni – pomijany, lekceważony, niezauważany. Niecałe 5 lat temu, niedługo po ślubie, żona namówiła go na 20-kilometrowy bieg w Brukseli. Na przygotowanie do niego mieli 1,5 miesiąca. Mimo że wcześniej nie biegał, odległość tę udało mu się zaliczyć w 2 godziny 20 minut.

Dzięki bieganiu uwierzył w siebie. Stawał się coraz lepszy. Niedługo po starcie w Brukseli dołączył do Łódź Running Team, z którym to klubem biega do dziś, a w ostatnim czasie został obdarzony zaufaniem klubowiczów i wybrany prezesem zarządu.

Jako amator na własnej skórze musiał poczuć wszystkie błędy, jakie popełnia początkujący biegacz. Przez pierwszy rok trenowania non stop łapały go kontuzje – kolan, kostek, łydek, stóp, pleców, karku. Ratowała go siostra – fizjoterapeutka. W końcu trafił na książkę doktora Romanova o bieganiu metodą POSE. – Dzięki niej pojąłem, jak ważne jest uczenie się biegania od podstaw. Zacząłem pracować nad techniką – dodaje Maciej. – Kiedy biega się dobrze technicznie, mamy pewność, że nie zrobimy sobie krzywdy, a to niestety sport bardzo kontuzjogenny. Sam od 4 lat nie miałem żadnej kontuzji.

Pół roku temu doktor Romanov przyjechał do Polski. Jagusiak wziął udział w jego szkoleniu i został pierwszym certyfikowanym trenerem metody POSE w Polsce.

Jak zostać guru biegaczy

Od roku Maciek prowadzi zajęcia dla biegaczy. Jego 80- dniowy projekt skierowany jest do wszystkich – zarówno początkujących, jak i tych, którzy mają już za sobą starty w maratonach.

– Żeby biegać zdrowo, trzeba zadbać o całe swoje ciało, również o głowę – żeby wiedzieć, po co biegamy, czerpać z tego radość – mówi.

Na zajęciach, które odbywają się dwa razy w miesiącu, sportowcy uczą się prawidłowej techniki biegu. Treningi skoncentrowane na poszczególnych partiach ciała sprawiają, że z czasem zaczynamy biegać inaczej. Pomiędzy spotkaniami Maciek codziennie daje swoim podopiecznym sportowe zadania do wykonania, np. ćwiczenia wzmacniające korpus.

W jego projektach biorą udział ludzie z całej Polski. Do pierwszej, darmowej edycji zgłosiło się 200 osób. Wybrał 18. Dlaczego tylko tyle? Bo przy większej ilości podopiecznych nie mógłby poświęcić tyle swojej uwagi każdemu, na ile każdy zasługuje. Kolejne projekty były już odpłatne. W ramach 400-złotowej opłaty każdy uczestnik ma m.in. zapewnioną opiekę fizjoterapeuty i dostaje kilkunastostronicową analizę swojej techniki biegania.

Największą siłą projektu jest siła grupy – jego uczestnicy dołączają do zamkniętej społeczności na Facebooku, gdzie każdego dnia wzajemnie się wspierają i motywują do działania.

– Do tej pory najstarszą osobą w projekcie była ponad 60-letnia, wielokrotnie kontuzjowana biegaczka. Często po zakończonym treningu płakała, że coś jej nie wychodzi, a ona tak sie stara – dodaje. – Ale projekt skończyła z największym postępem. Nie dość, że zaczęła lepiej biegać,  stała się atrakcyjniejszą kobietą, uwierzyła mocno w siebie i zapomniała czym są kontuzje. Dla mnie jest idealnym wzorem dla młodzieży.

„On na pewno jedzie na dopingu”

Oskarżenia o doping, ze względu na szybkość postępów, jakie robi w bieganiu i budowę ciała, Pan Jagoda słyszał nie raz.

– To bardzo przykre, bo nikomu nie życzę, żeby musiał brać takie leki jak ja – mówi.

Maciek ma atopowe zapalenie skóry, alergie, zerową odporność. ZUS uznał go za całkowicie niezdolnego do pracy. Eksperymentuje na sobie rozmaite medykamenty, co często kończy się opłakanymi skutkami ubocznymi. Nie raz z tego powodu lądował w szpitalu.

Prawdą jest, że na swój sportowy sukces sporo pracuje. Pomijając projekt, ćwiczy 5, 6 razy w tygodniu. Tygodniowo biega ok. 80 kilometrów, ale jeszcze więcej robi ćwiczeń okołobiegowych.

Startuje w około 12 biegach rocznie. W porównaniu z innymi biegaczami, bardzo rzadko, ale start w wyścigu traktuje jak nagrodę.  

– Nie biegam tylko dla wyników, bo po pierwsze jestem amatorem, a po drugie każdy ma swoje granice – uważa. – Dochodzi się do momentu, w którym już siebie nie przeskoczymy. Co wtedy zrobić? Uciec w góry, na triatlon czy ultramaraton? Bieganie, które miało być dla ciebie odskocznią, staje się męczące. Ja tak nie chcę. Biegam, bo to kocham.

Ramka

„Życiówki” Jagody:

5 km – 16,20 min,

10 km – 34,44 min,

półmaraton 1:18 h,

maraton 2:53 h.

podpis pod foto:

W pabianickim pólmaratonie w kwietniu Panu Jagodzie będziemy mogli kibicować w biegu na 5 km

@

Za kilka miesięcy Maciek Jagusiak wyda książkę, która ma być inspiracją dla innych biegaczy. I nie tylko.

– Chcę w niej pokazać ludziom, przez co przeszedłem i do czego doszedłem – mówi. – Jeżeli mnie, mającemu tak pod górkę, się udało, to każdy może odnieść sukces.

Artykuł ukazał się w największej pabianickiej gazecie, której wydanie w formie PDF możecie nabyć tutaj -> http://www.zyciepabianic.pl/ i aby było śmieszniej to rozmawiała ze mną koleżanka z liceum, która pamięta jak potrafiłem wyglądać i, że na pewno nie wyróżniałem się aktywnością sportową, Magdalena Błoch. Dziękuję <3

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZAPRASZAM DO KONTAKTU